Posty

Zbrodnia i (auto)kara

Obraz
       Bo wszędzie na świecie wiadomo, że jak zbrodnia, to potem kara i basta. Mimo tego ludziom często wydaje się, że lisim sprytem i erudycją Sowizdrzała przechytrzą system jakkolwiek wszechwiedzący by nie był w erze wszechobecnych kamer i faktur elektronicznych. Oto historia jednej z takich sytuacji, kiedy Pan Koń Widzący Dalej niż Horyzont z uporem godnym lepszej sprawy chciał przeforsować pewną rzecz, która nie do końca powinna mieć miejsce w szanującym się choć trochę korpo. Jako że Konkurencja, szpiedzy i konfidenci nigdy nie śpią, będziemy mówić o „rzeczy” bez zbędnych szczegółów.        Kiedy zdarzają się takie Rzeczy, dziwnym trafem z ostatniego koła u wozu, dział księgowości zaczyna być ważną siłą decyzyjną albo mieć tego złudną iluzję. Żeby już nie przedłużać, przychodzi Cnotliwy Carewicz do naszego biura, staje mi nad głową, a jako że nie odwracam się do niego przez chwilę, wpatrzona w faktury do zapłacenia,...

Smutek tropików

Obraz
Smutne jest, oj smutne, życie w tropikach. Zwłaszcza jak jedyne palmy i kokosy to te na rondach czy placach, posadzone tam ot tak sobie, żeby szyku i międzynarodowości zadać. Gorzej, że zimą w tropikach przychodzi monsun, kiedy leje jak z cebra, a skórzana galanteria gnije na potęgę, zupełnie jak ściany, przestrzeń między kafelkami i cokolwiek organicznego. O karaluchach wielkości   dorodnego kociaka rozpisywać się już nie będę, bo po co? Niedługo na własne oczy je zobaczymy Jeszcze z dziesięć lat hajlajfu na ziemi nam może zostało, bo potem to już tylko racjonowanie wszystkiego, globalne roztopienie, a na koniec morza i oceany zlepione w jedno wielkie tsunami zaleją i Nowy Jork i Wenecję. - Ale Szanghaju i Hongkongu to już nie, bo tam to jest wyższa technologia. - Macie jakieś super tamy powodziowe czy jak? - To całe ocieplenie to ściema, mająca na celu wstrzymanie wzrostu gospodarczego państw rozwijających się. Czego to nie wymyślą… Weź obniż temperaturę, bo idzie się ...

Kuchnie świata cz. 2 czyli hamburger, kola i kapuczyna

Obraz
No, i zjedliśmy hotpota wreszcie. Co prawda ofiar w ludziach nie było, chociaż Zbychu i Jolanta jojczyli i robili kwaśne miny na potęgę, przeżyli, ba, w miarę swoich możliwości stanęli jakoś na wysokości zadania. Wobec faktu, że warzywa gotowane w wegańskim rosole bez żadnych przypraw jakoś nie otruły ich na śmierć przestali narzekać na syf, czosnek i ostrą papryczkę przez całe dwa dni. Ale nie skończyły się na tym dla mnie rozrywki związane z kuchniami świata, bo oto naszym chińskim szefom zachciało się laowaiskiego posiłku tak dla odmiany, bo każdemu jej czasem trzeba. Nasz szef szefów dyrektor Stabilna Skała podzielił się tego gorącego środowego poranka z Bezkresnym Niebosklonem przemożną chęcią udania się na mało wyrafinowany posiłek niezgodny z zasadami pięciu przemian, ani też przepływem ciepłej i zimnej energii w ciele. Po długim i mozolnym szukaniu padło na najbardziej laowaiską z możliwych opcji czyli hamburger z frytkami. Bo przecież raz się żyje i trzeba być uważnym, al...

Kuchnie świata cz. 1 czyli syf, czosnek i skisłe mleko

Obraz
- Co za syf, smród i zaraza! Na całym openspejsie wali jak nie czosnkiem i makrelą, to innym paskudztwem. I powiedz mi, co my tu robimy z naszym potencjałem? - Daj spokój, Zbychu, dziś nie jest tak źle. Poza tym i ja lubię czosnek. - Ale od ciebie tak nim nie wali! Mówi się często, że dzielenie się posiłkiem to dzielenie się kulturą. I że w każdej kulturze podstawową zasadą gościnności jest podanie strudzonemu wędrowcowi michy tego, czym chata bogata. Ten, który pomyślał o tych zasadach chyba nigdy nie próbował poczęstować pierwszym lepszym prowiantem zalegającym w spiżarce przybyszów zza Wielkiego Muru ani tych ze słonecznej Italii. Pierwszym nawet kuchnia gourmet nie wydałaby się sensowna, jeśli nie można jej popić czarką wrzątku i zalać gęstym pełnym przypraw sosem spływającym po uparowanym kleistym ryżu. Drugim z kolei trzeba koniecznie talerz makaronu z sosem przynajmniej raz jak nie dwa dziennie i kawę ile tylko razy się da, bo inaczej tylko pogrymaszą, rozgrzebią niec...

Wojna podjazdowa o fusy herbaciane

Obraz
- No, co tak wyglądasz przez te drzwi? Przecież Pan Koń powiedział, że segregatory przyjadą po południu. Sześć niebieskich, cztery czerwone. I będziemy mogli wreszcie poukładać wszystkie faktury datami i numerami tak jak trzeba. No, weź tak nie wyglądaj, bo przecież to kuriera nie przyspieszy. - To nie o segregatory tu chodzi, Bezkresny Nieboskłonie.- uspokajam   jego m ł odocian ą nadgorliwo ś ć - A o co? - Zobaczysz w swoim czasie. Ludzie wypowiadali już sobie wojny z wielu powodów. Począwszy od społecznych nierówności poprzez nagły brak podstawowych surowców zapewniających względny dobrobyt, a skończywszy na suchych końcówkach w reklamie Pantene. Cóż, jakie czasy taki powód konfliktu, chciałoby się rzec, a chcąc nie chcąc każdy musi iść z duchem swoich czasów, bo inaczej uchodzi za kułaka i wstecznika, a takich to się ora przy samej ziemi za pomocą krwawej rewolucji. Powtarzam to sobie codziennie rano, kiedy to na dzień dobry zalewam torebkę earl greya gorącą wodą ...

Bialy stół nie jest stołem

Dzień jak co dzień, szkoda tylko, że zapomniałam słuchawek i muszę udawać, że nie rozprasza mnie to darcie kotów. Dwóch Chińczyków przekrzykuje mi się nad głową, a jeden zaczął już nawet wymachiwać rękami. Czyli on jeden nie skończył tego samego uniwersytetu co Towarzysz Brokat, bo to brak ogłady jest i niezasadna eskalacja konfliktu i tyle. Staram się nie wtrącać, bo to nie moja sprawa, bo mam swoje numery, które muszę przenieść z tabelki do tabelki i sprawdzić, żeby ktokolwiek chciał jeszcze być naszym klientem. Ani kolejność kolu mn, ani sumy i delty, ani nawet kociokwik kolorów, który przypomina wymioty jednorożca rzygającego tęczą nie łączą się w spójną całość. Próbuję dać sens temu, co nawet na dziesiąty rzut oka nie ma sensu, a za tuż za plecami rozgrywa mi się prawdziwy dramat. - No, bo ten stół miał być biały tak jak reszta, to czemu akurat ja mam siedzieć przy brązowym? A czemu nie? Biały, brązowy czy sraczkoburaczkowy w kropki bordo to stół, ma cztery nogi i wystarcz...